Lyrics Halina Frąckowiak

Halina Frąckowiak

Ktokolwiek jesteś bez Ojczyzny

Ktokolwiek jesteś bez ojczyzny,

Wstąp tu, gdzie czekam po kryjomu:

W ugornej pustce jałowizny

Będziemy razem nie mieć domu.

Kto się zapatrzył w tamte strony,

Gdzie dotąd niebo nocą ciemną

Od łuny drży nieugaszonej,

Niech w noc tę głębiej idzie ze mną.

Komu się śnią włóczone kości

Przez psy na połach, gdzie rozpaczą

Brzozy odarte jeszcze płaczą,

Niech mi to wyzna w samotności.

Bo z mgieł jesiennych, przez ścierniska

W badylach, perzu, kłąbem pnączy

Szept jakiś z trudem się przeciska

I w samo serce, w krew się sączy.

Bo nie ma ziemi wybieranej,

Jest tylko ziemia przeznaczona,

Ze wszystkich bogactw - cztery ściany,

Z całego świata - tamta strona.