Z pamiętnika młodej zielarki

Próbuję otworzyć oczy, huk rozlepianych powiek wiruje mi w głowie

Powietrze jakieś takie cięższe, chłepcę je chłepcę powoli na zewnątrz i do środka

Chyba już pójdę

Tyłek przymarzł mi do schodka

Pierwsza myśl: o Matko Boska

Druga myśl: o ja idiotka!

I znowu zamieszanie na chacie

I znowu zarzygane żółcią szmaty

Znowu tępa próba żyletki

Znowu wpierdol od taty...

Znowu wpierdol od taty...

ajajajajajajaj

Już 4 rano, jak ten czas dziwnie leci

Jeszcze się Ziemia trochę przekręci i znowu zaświeci słońce

o jak mi niedobrze... jeszcze w głowie słyszę głosy,

rozczochrane myśli, odklejone paznokcie, połamane włosy

Chyba już pójdę, a wcale mi się nie chce

Burdel w mej głowie jak w damskiej torebce...

I znowu zamieszanie na chacie

I znowu zarzygane żółcią szmaty

Znowu tępa próba żyletki

Znowu wpierdol od taty...

Znowu wpierdol od taty...

ajajajajajajaj

I znowu zamieszanie na chacie

I znowu zarzygane żółcią szmaty

Znowu tępa próba żyletki

Znowu wpierdol od taty...

Znowu wpierdol od taty...

ajajajajajajaj